Rozmiar: 3639 bajtów Rozmiar: 118 bajtów Dzisiaj jest , 20 maja 2012 roku
Rozmiar: 5499 bajtów
  Główna | Blog | Moim zdaniem | Proza życia | Wersy | Foto | Goście | Linki  www.czajka.art.pl  

Rozmiar: 4656 bajtów

Big Brother

To kilka takich luźnych reminiscencji związanych z tym medialnym wydarzeniem jakim jest program TVN-u. Nie dopatrujcie się w tym naukowości, raczej traktujcie to jako punkt wyjścia do rozmowy.

Wielki Brat zawładnął umysłami wszystkich. Jedni nie mogą się bez niego obejść, czekając następnego odcinka relacji z Domu z biciem serca i cierpiąc niezmiernie różnego rodzaju psychiczne męczarnie, gdy któregoś odcinka obejrzeć się nie uda. Drudzy pomstują na czym świat stoi wylewając za każdą nadarzającą się okazją kubły pomyj na pomysłodawców programu i na tych wszystkich biedaków, którzy pomysłowi podglądania bliźnich się poddali. Są jeszcze inni. Ci którzy stoją z boku, przyglądając się całemu temu zamieszaniu z niesmakiem skierowanym zarówno na jednych jak i na drugich. Czasem próbują tłumaczyć, ze nie jest to powód do wojen, ale szybko rezygnują. Na dnie duszy jednak mało kto pozostał obojętny. Big Brother? Jaki Big Brother? Takie odpowiedzi nie padają, a jeśli to bardzo rzadko. Z reguły jest albo oburzenie albo aprobata.

Co się takiego stało? Gdzie jest źródło takich emocji? Pomysłodawcy wiedzieli co robią. Oni nie ukrywali swojej inspiracji Orwellem. Oni ją podkreślali. Oni wiedzieli co robią. Mało kto będzie długo myślał o mechanizmach. Szybko jednak wiadomo jeszcze co jest złe a co dobre. Przynajmniej teoretycznie. W dzisiejszym zrelatywizowanym świecie, gdzie zło rozmyte jest do tego stopnia, że w życiu codziennym coraz trudniej dostrzec granice, trzeba odwoływać się do coraz silniejszych bodźców, do coraz bardziej oczywistych praw, by je zanegować, rozmyć, przygotować grunt dla bezwolnego społeczeństwa wirtualnej rzeczywistości, gdzie jak w eXistenZ wszystko jest grą jedynie, zabawą, a co jest prawdziwym życiem, tego już nikt nie pamięta. W takim świecie istnieją jeszcze pewne idee, które są czytelne i co gorsza nośne. Trzeba je wykryć, wydobyć ze sfery anestezji i postawić do dyskusji na środek wystawowej sali niczym duchampowski kibel. Po unaocznieniu można przystąpić do negowania, niszczenia i ponownego anestetyzowania, tym razem skutecznego, bo pozbawiającego znaczenia. Jaka idea ulega zniszczeniu programem Big Brother?

Świat wyzwolił się jakiś czas temu z jednego z totalitaryzmów panujących nad nim przez dłuższy czas. Całe istnienie nakierowane było na wyzwalanie ludzkości z jego jarzma. Hitlera pokonano stosunkowo szybko, choć dużym kosztem. Z komunizmem zwlekano dłużej, być może zdając sobie sprawę z jego roli jako czegoś świat porządkującego. Chociażby na białych i czerwonych. Ale nie o tym. Chodzi mi o to, że Wielki Brat był postacią jednoznacznie negatywną. Dlaczego? Bo inwigilował wszędzie i na każdym kroku, był personifikacją zbrodniczego systemu. Kojarzył się z komunizmem, nazizmem i czymkolwiek innym jeszcze co zniewalało człowieka. W jaki sposób? W taki właśnie, że człowiek mógł "złamać zasady" w każdej, najintymniejszej nawet sytuacji. Druga sprawa to to nieszczęsne podglądactwo. Wszyscy psioczą na tę sprawę właśnie jak by ona tu była najważniejsza. Tutaj każdy może się poczuć Wielkim Bratem. Może podglądać i może decydować. Jest to jednak możliwość takiego samego wyboru jak zakup akcesoriów anarchistycznych w supermarkecie. Jest to tylko namiastka. Pisało się o tym już wiele więc z mojej strony nie będę się tutaj rozwlekał i dlatego traktuję sprawę pobieżnie. Jedna tylko jeszcze uwaga. W ogóle nikt nie porusza tej kwestii, że o żadnym podglądaniu tu nie może być mowy. Jest typowy przykład sztucznego pobudzania kontrowersji tam gdzie ich nie ma by po pierwsze nakręcić media na darmową reklamę (choć to też można potraktować w kategorii przesłaniającego uproszczenia), a po drugie by ukryć prawdziwy cel tej malwersacji intelektualnej czynionej na ciele zbiorowej świadomości. Przecież o podglądaniu może być mowa tam, gdzie OSOBA nie wie, że jest podglądana, albo nie chce być podglądana. Czy nazywamy podglądaniem chodzenie do teatru? Czy nazywamy podglądaniem czytanie czyichś wspomnień? Czy nazywamy podglądaniem chodzenie do nocnego klubu by oglądać panienki rozbierające się na rurze? Czy nazywamy podglądaniem specjalne policyjne programy, gdzie można obejrzeć oryginalne, nagrane "na żywo" wkraczanie do mieszkania złodzieja lub policyjny pościg, w którym ginie kierowca uciekającego samochodu? Czy nazywamy podglądaniem wreszcie zdjęcia głodujących dzieci w Somalii albo sceny wojennych mordów w byłej Jugosławii? Dlaczego tam nie mówimy o podglądaniu, choć nie sądzę, żeby płacząca nad zabitym niemowlęciem matka miała ochotę akurat na to, by filmował ją jakiś reporter? Dlaczego mówimy o podglądaniu w przypadku grupy osób, które zdecydowały się zagrać w telenoweli pt. Big Brother i wezmą za to grube pieniądze? Otóż dlatego, że we wszystkich mediach mówi się o podglądaniu uczestników. Inaczej nazwano telenowelę i nikt z tego nazewnictwa co gorsza nie chce się wyłamać. W podobno spluralizownym rynku mediowym.

Co jednak stało się tak naprawdę? Otóż tymi dyskusjami został zniszczony kolejny powszechnie uznawany aksjomat, dogmat, prawda - jak zwał tak zwał. Mit Wielkiego Brata jako czegoś złego został rozmyty. Została otwarta kolejna furtka do świata, gdzie naprawdę wszelkie już granice zostaną przekroczone i gdzie w chaosie szarzyzny ideowo-intelektualnego rozmycia będziemy w stanie przyjąć wszystko co nam się poda. Osoby montujące kamery internetowe w swoich domach dotychczas postrzegane jako zboczeńcy, teraz zmieniają status na nieszkodliwych dinozaurów, na których kamerach nic nie widać. Rynek wchłonie wszystko. Ważne żeby umiejętnie stworzyć uzależnienie.

Jak zwykle wyszło mi coś zupełnie innego niż zamierzałem, ale nic to. Potraktujmy to jako punkt wyjścia do dalszej dyskusji. Wytknijcie mi błędy w rozumowaniu, wskażcie niejasne miejsca. To pozwoli mi rozjaśnić tekst, a nam wszystkim wspólnie poukładać sobie wszystko w głowie jeszcze raz.



Copyright © Igor C. Czajka
23.IV.2001


Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]: Access denied for user 'igorcza_baza'@'sv15.vipserv.org' (using password: YES) in /home/czajka/public_html/czajka.art.pl/komentarze/komentarze.inc on line 10
Unable to connect to SQL server